Opowiadanie pod tytułem "Ostatni List"
Dla mnie wieczór już zaszedł i noc już przechodzi i śniegi się walają z drzewa na drzewo, gdy ja tak wyglądam za Tobą i wyglądam. Na świerki ogrodowe okiem rzucam, rzutem mocnostajnym gwoździowym. I jakbym miał zasnąć, bez napisania dla Ciebie listu? A moje listy są raczej o charakterze listów wiekopomnych, lecz z koperty nigdy niewyjętych. Takie właśnie mam odczucia. Być listem, który ktoś pisał całą noc i cały dzień, bo dla ukochanej, i starał się ten ukochany i płakał i śmiał się i obiad musiał zjeść i przespać się z tym dwie doby i zwichnąć kostkę w drodze na pocztę i zasłać ten list ostatnim groszem i już niestety nie wiedzieć co dalej, przewidywać co dalej. A dalej co? A dalej co? No to, że list dotarł, tylko ukochana już tam nie mieszka i babcia klozetowa utwór z koperty przechwyciła i specjalnie nigdy go nie wyjęła, żeby przypadkiem magiczny czar odczytu nie odczarował zakochanego patafiana. Może bywam gołębiem pocztowym, który na swej małej, ptasiej szyjce ma naszyjnik z ...





