Opowiadanie pod tytułem "Ostatni List"

 Dla mnie wieczór już zaszedł i noc już przechodzi i śniegi się walają z drzewa na drzewo, gdy ja tak wyglądam za Tobą i wyglądam. Na świerki ogrodowe okiem rzucam, rzutem mocnostajnym gwoździowym. I jakbym miał zasnąć, bez napisania dla Ciebie listu? A moje listy są raczej o charakterze listów wiekopomnych, lecz z koperty nigdy niewyjętych. Takie właśnie mam odczucia. Być listem, który ktoś pisał całą noc i cały dzień, bo dla ukochanej, i starał się ten ukochany i płakał i śmiał się i obiad musiał zjeść i przespać się z tym dwie doby i zwichnąć kostkę w drodze na pocztę i zasłać ten list ostatnim groszem i już niestety nie wiedzieć co dalej, przewidywać co dalej. A dalej co? A dalej co? No to, że list dotarł, tylko ukochana już tam nie mieszka i babcia klozetowa utwór z koperty przechwyciła i specjalnie nigdy go nie wyjęła, żeby przypadkiem magiczny czar odczytu nie odczarował zakochanego patafiana. Może bywam gołębiem pocztowym, który na swej małej, ptasiej szyjce ma naszyjnik z tajemniczą wiadomością i lecę przez cały Atlantyk i docieram i dostaję w nagrodę Kinderkę? Bo nie ukrywam, że czasem dochodzę jako wiadomość. Lecz to nie o mnie ta dobranocka, piękny wytworze dziwaczny. Lecz to nie o nas i to nie o Nim. I tak bardzo cieszy mnie, choć uniknąć mnie bym chciał, że mogę się bawić i śmiać się i wykorzystywać to, że moja dusza już nie wymiotuje szarym pyłem, a zaczęła bawić się w makumbe i między tymi słowami tak makumbiańsko jakoś wymijać, omijać, przemijać, przemijać, przemijać. Nie wiem czy dostrzegasz ten tok niezrozumienia, gdy jestem ja, teraz i nie ma mnie, lecz oznaczyć jakoś to trzeba i rozpisuję się i bawię i harcuję i zabawiam i Ty jesteś tu ze mną, o ile list dotrze i jakoś tak razem się elektryzujemy i na odległość alchemia zachodzi. Alchemiczny tekst o miłości, który jest tak wybitnie ekskluzywny i jedyny, że nie dociera nawet do twórcy, którego z resztą nie ma. I to jest surrealistyczna abstrakcja jabłkowo-śliwkowa. A Ty jakaś taka cholera ładna, ładna, ładna, ładna i nic mnie tak nie cieszy jak uroda. Dla urody zakochuję się jak nastolatek i zawsze będę się zakochiwał, bo uroda mnie tak bardzo cieszy, obiektywnego mnie, który docenia piękno kwiatu, lata, kakao. Ekskluzywna sztuka wody, niech roztopią się Serca lody. Był to tekst, którego nigdy nie przeczytałaś. 




Komentarze

Popularne posty